Na efekt przyszło nam czekać dość długo, na finiszu największym problemem stało się zgranie terminów modela, fotografa i znalezienie odpowiedniego miejsca. Ale w końcu udało się. I to jak.
Dwurzędówka to styl sam w sobie rzadko spotykany, kojarzący się z ubraniem formalnym (choć to nie do końca poprawna interpretacja).
Moja interpretacja dwurzędówki jest inna. To ani biurowy codzienny garnitur, uniform bankowca czy urzędnika (takie skojarzenia budził kilka dekad temu), ani mundur koronowanych głów, które ulubiły je sobie w kolorze navy.
Dla mnie dwurzędówka to po prostu power suit. Mężczyzna ma kilka sposobów żeby zamanifestować swoją pozycję, żeby pokazać innym mężczyznom, kto tu jest samcem alfa. Dwurzędówka to jeden z nich.
Ale dlaczego? Wytłumaczenie ekonomiczne jest archaiczne i mnie nie przekonuje (na dwurzędówkę potrzeba więcej materiału), wytłumaczenie psychologiczne już bardziej. Dwurzędówka podkreśla męską figurę. Podkreśla barki, pomaga stworzyć sylwetkę V, podkreśla czy wręcz tworzy symetrię, a to wszystko kojarzy się ze siłą.
Filozofowanie? Myślę, że ludzie ciągle odbierają się na tym poziomie. Nie do końca wyszliśmy z jaskini.
Dla stworzenia właściwych proporcji dwurzędówki kluczowe jest umieszczenie guzików. Nie tylko ich wysokość, ale rozstaw właśnie. Mówimy tu głównie o czterech guzikach (z czego dwa są funkcjonalne) na brzuchu.
Jeśli tworzą prostokąt o dłuższych horyzontalnych bokach, poszerzą optycznie osobnika w problematycznym dla wielu mężczyzn obszarze brzucha i bioder. Taka proporcja będzie dobra dla mężczyzn bardzo wysokich i szczupłych, ewentualnie tych o bardzo szerokich barkach i wąskiej talii. „Poszerzenie” w talii pomoże stworzyć efekt proporcjonalnej sylwetki.
Za to mężczyźni którym natura poskąpiła idealnych proporcji, o ile zdecydują się na dwurzędówkę, powinni zwrócić uwagę na to by guziki były rozstawione bliżej siebie na szerokość. Przestudiujcie zdjęcia gwiazd kina ze złotej ery Hollywood. Zobaczycie jak różni się dwurzędówka Humphreya Bogarta i Carego Granta choćby.
Ale wracając do zamówienia z sesji. Efekt finalny powstał w wyniku dyskusji między klientem, który wyjątkowo szczegółowo wiedział czego chce, a krojczym i Maciejem Zarembą.
Zapytany o to zamówienie, Maciej Zaremba tak tłumaczy decyzje i szczegóły wykonania:
Inspiracją dla zamówienia było znane zdjęcie Gianniego Angelliego. Zamówiony garnitur miał być jego współczesną interpretacją, a nie dokładną kopią. Odstępstw jest kilka. Na przykład oryginał nie miał szliców, nasza marynarka ma dwa. Jest też krótsza. Podnieśliśmy kozerkę. Chodziło o zbudowanie dynamicznej sylwetki „V”. Klientowi zależało też na wszyciu ramienia con rolino co dodatkowo podkreśla ramiona.
Aby spełnić te wymagania musieliśmy odejść od zwyczajnego stylu naszej pracowni. Dziś używamy bardzo małe wypełnienia ramion, tu ramiona są mocno podniesione.
W dodatku przedłużyliśmy ich linię żeby zbudować sylwetkę jakiej klient oczekiwał.
Rozstaw guzików zawsze jest inny dla każdego klienta. Tu tworzą prawie idealny kwadrat, lekko wydłużony. Ale ważne jest też rozmieszczenie dekoracyjnych guzików na piersi. Są podniesione, ponieważ podniesione są ramiona.
Charakterystyczną rzeczą w garniturze na którym był wzorowany ten, jest możliwość zapinania go na środkowy lub dolny guzik. Zazwyczaj dwurzędówki o takim rozstawie guzików zapinamy na jeden (środkowy) guzik lub na dwa naraz, ale nie tylko dolny.
Ta daje taką możliwość. Wydłużenie klapy powoduje nieco bardziej nonszalancki i zrelaksowany look. Odformalnia marynarkę. Osiągnięcie takiego efektu wymagało innego umieszczenia płótna i konstrukcji klap, tak aby ładnie się wywijały w każdej z pozycji. Wymagało też wszycie dwóch guzików w środku.
(wypukła mediolańska dziurka wykonana przez Macieja Zarembę)
Zapraszam do komentowania efektu w komentarzach. Moim zdaniem efekt, w kwestii proporcji, jest zachwycający. Ale przyznam szczerze, że wybór materiału wydaje mi się kontrowersyjny. Nie zrozumcie mnie źle, materiał jest piękny, czarno biała kratka ks. Walii to wiosenno-letni klasyk. Jednak ja sam, na tym etapie rozwoju mojej szafy, zdecydowałbym się na gładki szary lub granat.
O początkach projektu możecie przeczytać tu.
O kolejnym stadium tu.
Więcej zdjęć z sesji tu.
Zdjęcia Jakub Szymczuk
www.fb.com/silaobrazu
W sesjji wystąpił Stanisław Friso.
Zdjęcia zrobione w Brasserie Warszawska, ul. Górnośląska 24.


















64 komentarze:
Wojtku skąd pomysł na trzeci rząd dziurek? Nie sądzisz że przykuwa wzrok a tym samym zaburza linie?
Czy to nie nawiązanie do zdjęcia Gianniego Angelliego?
Uwielbiam Pana bloga, chociaż jestem kobietą. Może ogarnia mnie nostalgia za typowymi macho, którzy parę dekad temu rządzili światem? A może po prostu klasyczny ubiór współcześnie jest tak ekstrawagancji, że idealnie skrojony garnitur musi budzić zainteresowanie i zdziwienie? Z drugiej strony jako fanka Mad Men, czy Boardwalk Empire naoglądałam się wielu świetnych męskich garniturów, i kiedy czytam Pan bloga mimowolnie kojarzę z serialowymi stylizacjami. Jedno jest pewne: wykonuje Pan świetną robotę. :)
Gianni Agnelli przewraca się w grobie. Kiepsko to wyszło. W szczególności marynarka.
Zgadzam się z przedmówcą ! Marynarka, katastrofa. Te pofałdowania na klapach....całość wygląda strasznie tanio.
Nie widzę żadnej katastrofy tylko dobre proporcje.
Przyznam, że dostaję białej gorączki jak słyszę, że się cienka wełna marszczy...
Garnitur Agnellego jest z grubej wełny, na oko flaneli.
Wydaje mi się że tak poszerzone i wypełnione ramiona to nie był najlepszy wybór. Na zdjęciach wyglądają niemal jak 'pagoda shoulders' co w moim odczuciu nie pasuje do marynarki, z założenia, nieformalnej.
Superfajny garnitur, pasuje to modela! Szczerze mówiąc nie wiem, który element wygląda TANIO. Dziwny komentarz, ale tu zawsze był klub anonimowego hejtera.
Miał być to pewnego rodzaju eksperyment, ramiona rzeczywiście są mocno podniesione. Nie jest to nasz styl ale ja uważam, że wyszło oryginalnie i ciekawie. Cała reszta leży według mnie bez zarzutu. Rzeczywiście na szerokich klapach pojawiły się lekkie zmarszczenia tkaniny ale myślę, że są one jeszcze bardziej podkreślone przez oświetlenie. Maciej Zaremba
Efekt naprawdę zadowalający. Kiedy doczekamy prezentacji drugiego projektu (bawełniana marynarka w kratę + chinosy) ?
Po "najlepszej pracowni krawieckiej w Polsce" spodziewałbym się czegoś lepszego.
Te marszczenia są nie do przyjęcia przy kategorii cenowej +3000 zł!
Marszczenia spowodowane są odwinięciem szerokiej klapy, to materiał a nie blacha. Większość pracowni podkleja klapę, my tego nie robimy. Pozdrawiam, Maciej Zaremba
well done!
Dwurzędówki są piękne. Co prawda nie mój typ materiału, ale imo wyszło ok.
Słowo "CHODŹ", popraw to, aż razi ;) (poprawnie - choć)
Pomysł z projektem uważam za trafiony. Wszystko bardzo fajnie wygląda, tylko dlaczego brązowe buty i te skarpetki. W tym wypadku skłaniałbym się w kierunku czarnych Oxfordów i np. granatowych z żółtymi rombami skarpetek Burlington.
Pozdr
MG
Czy widzieliście kiedyś marynarkę z guzikami na sutkach?(Ci którym coś tu nie gra, a nie wiedzą co: pomyślcie - może właśnie guziki na sutkach) W marynarce u Agnellego najwyższy rząd guzików wypada znacznie niżej,ich rozstaw jest znacznie węższy. Kształtowanie guzikami proporcji - rozumiem. Pewne przerysowanie w projekcie stworzonym dla zabawy- rozumiem. Guziki na sutkach - nie zrozumiem nigdy! :)
@ Anonimowy 15 lutego 2013 20:59
To mało marynarek w życiu widziałeś. Ale z ciekawości sprawdziłem - guziki są nieco poniżej sutków ;)
Pozdrawiam,
Stachu
to jest super!
Moim zdaniem takie projekty zawsze będą budziły niezdrowe emocje i wielu będzie takich się pojawiać, którzy za wszelką cenę będą chcieli udowodnić, że garnitur jest nie taki jak być powinien.
Zgadzam się, że wybór materiału nie był zbyt fortunny, co widać po klapach, przyzwyczajeni jesteśmy raczej do tego, że dwurzędówka jest jak zbroja, jednak to wybór klienta.
Doświadczyłem kiedyś podobnej sytuacji kiedy pokazałem garnitur i garsonkę, które pomogłem uszyć koledze i koleżance. Od wtedy postanowiłem, ze nie będę zezwalać na komentarze pod wpisami uwzględniającymi osoby trzecie. Mistrzowie teorii są wszędzie, a ja cenię wyłącznie krytyczne opinie osób, które szyją naprawdę.
Znam krawców, którzy nigdy nie zgodzą się pryjąć tak cienkiej tkaniny bez klejenia więc za podjęcie się takiej roboty pracowni Zaremba należy się szacunek. Poza tym marszczenie jest tylko na jednym zdjęciu. Nie trzeba być doświadczonym fotografem, aby wiedzieć, że na zdjęciach wiele rzeczy często wygląda inaczej niż w rzeczywistości.
IMO marynarka nie jest udaną kopią, ani nawet parafrazą, marynarki Gianniego Angelliego. Nieformalność, naturalność i swoboda z jaką garnitur oplata Angelliego jest wprost niewiarygodna i dorównanie jej to wielkie wyzwanie! Jednak kiedy zapomnieć na chwilę o zdjęciu GA, to warto zwrócić uwagę, że to naprawdę udana dwurzędówka sama w sobie. Ma bardzo dobre i dynamiczne proporcje, rozmieszczenie guzików jest w niej wyjątkowo korzystne, a całą stylizacją i sesją udało się osiągnąć prawdziwie włoską atmosferę i zdjęcia ogląda się z przyjemnością.
Tomku, dziękuje za ten komentarz.
Szczerze, to bardziej podoba mi się ta marynarka z zapiętym środkowym, z nie dolnym guzikiem. Poza tym, chyba możnaby się pokusić o zmianę koszuli, a dokładnie kołnierzyka na jakiś z tych "standardowych", rozłożonych.
Poza tym, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że porównania do Agnelliego są bez sensu, bo On takie marynarki nosił tak swobodnie, jak dresiarz szeleszczącą kurtkę Pumy; jakby druga skóra. Ale wzorowanie się na ideałach to nic złego.
Drodzy czytelnicy, dostaję komentarze, które nawet jeśli są merytorycznie interesujące, nie nadają się do publikacji, bo według mnie przekraczają granice kulturalnej dyskusji. Proszę o nieatakowanie innych osób, powstrzymanie się od komentarzy ad personam.
Komentarze usunięte zostaną opublikowane jeśli ich autorzy zdecydują się je przeredagować.
Twoje słowa wzajemnie sobie przeczą: "porównania do Agnelliego są bez sensu", "wzorowanie się na ideałach to nic złego".
Zadaniem krawca i doradców (a tacy tutaj byli)jest sprawić, by klient czuł się w garniturze, jak we wspomnianym dresie. Tu się to nie udało.
Idealnym przykładem, że jest to możliwe są zdjęcia dwurzędówki Macieja Zaremby, które pokazywał u siebie na blogu. Leży na nim jak druga skóra, nie ma marszczeń na klapach...
Nikt tutaj nie krytykuje pracowni, lecz to jedno zlecenie.
Siadając do tego komentarza otworzyłem sobie wszystkie zdjęcia w przeglądarce żeby móc je porównać i zastanowić się nad tym projektem. I niestety, ale nie da się go uważać za udany.
Nie jestem "anonimowym hejterem", nie zazdroszczę panu F. pięknego dzieła sztuki krawieckiej, ale jednak mam zbyt dużo uwag.
Najpierw zdjęcie G.A służące za inspiracje - oczywiście jego dezynwoltura, luz i uśmiech powalają, ale co poza tym widzę:
- elegancki starszy pan, ostrzyżony, uczesany, w ciekawym, innym niż wszystkie garniturze i chukka. pełen luz. (swoją drogą moim zdaniem materiał GA to nie flanela tylko po prostu grubsza wełna, fałdy na wszystkich moich 3 flanelowych garniturach mają zupełnie inną dynamikę). Ale rozumiem, wiadomo, to tylko punkt odniesienia.
Zdjęcia z przymiarki - i tutaj jak dla mnie pełna rewelacja. Schludny pan F. , koszula, krawat spokojnie tonują garnitur. a garnitur jak dla mnie zapowiada się przez duże G. miękkie ramiona, jasne skarpetki do zamszowych loafersów. dopasowanie bardzo dobre, nie za wąsko, nie za szeroko.
i na koniec finał - smutek i rozczarowanie. długo oczekiwany Garnitur prezentuje się z jakąś frywolną fryzurą, tab collar, żółty krawat, obszycia dziurek najwyższej pary guzików, BARDZO widoczne kontrastowe obszycia butonierek na klapach. dla mnie tu zwyczajnie wszystkiego za dużo, i z dandysa zrobił się efekciarz na siłę.
natomiast co do kunsztu - garnitur zapięty na dolny guzik zwyczajnie wygląda jak za duży, proszę porównać dopasowanie z tym agnelliego.
pozdrawiam, Mateusz Zawistowski
Kolego z 12:27.
Te słowa wcale nie są sprzeczne ze sobą. Można się wzorować przy pomyśle na zamówienie, ale po co później się do ideału porównywać? Chyba tylko, żeby pokazać gdzie wygląda gorzej, zamiast się cieszyć z wyjątkowego garnituru.
i jeszcze dwie kwestie - widziałem pana F. na żywo i nie jest on ewidetnie potężnie zbudowanym mężczyzną. ramiona tutaj przywodzą na myśl power suit, ale Armani ad 1995. pod garniturem wyłazi smukła sylwetka, a my ją obciążamy ramionami i udajemy że autor ma 10 kg więcej mieśni(podobno żeby był samcem alfa??).
po drugie szlice - w zdjęciu "na dolny guzik" marynarka dołem wygląda jak rozkloszowana spódnica. brak szliców u GA był celowy i doskonale współgrał z nietypowym zapięciem i sylwetką - ramiona miękkie - zapięcie - biodra przykryte i oplecione marynarką.
Bardzo mi się podoba garnitur, szczególnie na 9 od góry zdjęciu. Sama sesja też jest ciekawa. Czekam na następne.
Nie wiem jak to konstrukcyjnie wyglada, bo macac nie ma jak, ale rekawy troche dziwnie sie ukladaja. Marynarka sprawia wrazenie troche zbyt dlugiej, w niektorych miejscach jest przylegajaca, gdzie indziej jest luz. Zgodze sie z Ernestson'em odnosnie ramion.
Po raz kolejny spodnie wedlug mnie maja cos nie tak z krojem, ciagna sie w kroku, sa wedlug mnie zbyt waskie w lydkach.
Pozdrawiam,
dsc.
Dobry wieczór przyznam na początek, że długo czekałem na finał tego projektu.
Pierwszym wrażeniem było lekkie zaskoczenie kolorem dobranego krawata(wg. mnie lepiej wyglądałby tu burgundowy, ale to tylko moje osobiste odczucie.) Przyglądam się zdjęciom co jakiś czas i coraz bardziej podoba mi się to arcydzieło. Mężczyzna do garnituru,tak jak malarz do swojego obrazu, musi się z czasem przyzwyczaić, poznać na nowo, zaakceptować i zachwycać latami. Niesamowite wyzwanie dla P. Zaremby, który poradził sobie z nim rewelacyjne. Negatywne komentarze są spowodowane ogromną sympatią i długimi oczekiwaniami na "kolejny ruch pędzla wielkiego mistrza", nic więc dziwnego, że wszyscy są zaskoczeni, niektórzy nawet zdegustowani, ale tak właśnie jest kiedy ktoś jest w czymś najlepszy. Każdy oczekuje od niego 120% wysiłku i ponadziemskiego efektu końcowego. Tak też jest w tym przypadku, kiedy od Macaroniego i jego przyjaciół oczekujemy najwięcej i najlepiej.
Jestem zachwycony wykonaną pracą, zaangażowaniem, pasją i sukcesem, jakim niewątpliwie jest ta dwurzędówka.
Wiernie czekać będę na kolejne publikacje i kolejne projekty.
Pozdrawiam Serdecznie M.S.
Garnitur jest bardzo fajny. Oczywiście jeśli tylko ktoś lubi dwurzędówki.
W pozytywnym odbiorze przeszkadza mi jednak nietrafiona stylizacja. Mam tu na myśli:
- zły wybór dodatkow - koszuli (a w zasadzie kołnierzyka) i krawata
- stylizacje własciela - niezbyt fajna fryzura, błyszcząca cera na zdjęciach
Może to też trochę wina fotografa, który źle dobrał światło i chyba niezbyt udanie wyreżyserował Pana Staszka, który nie jest przecież zawodowym modelem.
To wsysztko - moim zdaniem - odciaga uwagę od głownego bohatera, czyli udanej dwurzędówki.
Pozdrawiam
Filip
Nie moge sie zgodzic z komentarzami mowiacymi o tym, ze marynarka to "katastrofa". Wg mnie jest naprawde udana. Sam, zamawiajac jakis czas temu dwurzedowy garnitur, podjalem inne decyzje w paru miejscach (barki, rozmieszczenie gornych/ozdobnych guzikow itp.), ale tutaj efekt wyglada bardzo dobrze. Barki sa rzeczywiscie troche na granicy, ale jeszcze nie wyglada to karykaturalnie (akurat sylwetka Stacha jest na tyle proporcjonalna, ze moze on sobie pozwolic na sporo ekstrawagancji). Welna jest chyba dosc lekka (250g?) i bedzie sie marszczyc przy zmianie pozycji.
Marynarka podoba mi sie bardziej w wersji zapietej na gorny guzik niz na dolny.
Mokasyny do tego garnituru na pewno nie bylyby moim wyborem (wybralbym cos w stylu klasycznych brazowych wiedenek Westona), ale jako pewna ekstrawagancja - czemu nie?
Wg mnie jedno z ciekawszych zamowien, jakie przedstawiano na rodzimych blogach!
incognitor
Zdecydowana większość stylizacji pokazywanych na blogu jest idealna, ta niestety do nich nie należy. Taka moja skromna, własna opinia.
Bardzo ładna dwurzędówka. Zdjęcia dobitnie dowodzą, że należy zapinać obydwa guziki ;) Zapięcie guzika tylko dolnego to zły pomysł. Marynarka rozchodzi się optycznie na boki. Górny guzik to konieczność, bo pozwala podkreślić szczuplejsze miejsce w sylwetce.
mr młody - i dlatego ta dwurzędówka jest słaba. to tak jakbyś powiedział - to naprawdę piękny kabriolet, tylko wiesz co, ten składany dach, on jest jakiś bez sensu.
albo robiono zwykłą DB i wtedy to jest przywoity garnitur, albo 6x1 combo 6x2 i wtedy jest marny.
Teraz zdanie nieobytego w praktyce bespoke. No ale - ostrzegałem. Fryzura, mimika twarzy - całość Twojego
"image'u" Staszku jest maksymalnie jednolita. Full konsekwencji. Szczególnie w pozie na krześle, wyglądasz jak artysta. Dwurzędówka, materiał lejący się jak woda, loafersy, całość dopełnia tego wizerunku. Nie znam się na błędach krawieckich a cienka tkanina ich nie wybacza, ale tutaj nic takiego nie widzę. Marszczenie klapy na jednym zdjęciu to betka. Myślę, że wielu ludzi ocenia tą marynarkę w tych samych kategoriach co ciężki tweed, przy którym pewnie Maciek by uszył perfekcyjnie dopasowaną i bez żadnych marszczeń. Siłą rzeczy...Ale! Gryzącą się ze Staszkiem. Reasumując, dla mnie świetne zamówienie. Może zwęziłbym rękawy, ale po raz kolejny - imho mogłoby to zlikwidować tej typowej Tobie Staszku nonszalancji. Ten garnitur świetnie uzupełnia Twój charakter (oceniam po zdjęciach) i wygląd zewnętrzny. Gratuluję.
The-Bigwig
Ad Anonimowy,
to nie kwestia tego modelu, tylko ogólna zasada. Uważam, że Edward VIII wyglądał niekorzystnie w dwurzędówkach z zapiętym dolnym guzikiem i odpiętym górnym.
Drodzy Państwo, na początek uwaga ogólna. Wg mnie, zbyt długie oczekiwanie na kolejne wpisy Macaroniego powoduje, że wielu fanów lub "fanów" daje upust nagromadzonej frustracji. Czasami w nieco impertynenckiej formie.
Ale do rzeczy. Jeżeli do oceny tego garnituru przyjmiemy kryteria bazujące na ogólnobiurowej normie garnituru to faktycznie przyjęte rozwiązania zaprezentowanej dwurzędówki mogą uwierać obserwatorów. Pamiętajmy jednak, że ten garnitur jest zabawą z konwencją i aby się w to bawić potrzeba jest już pewna wiedza i doświadczenie związane z szeroko rozumianym stylem męskiej elegancji. Ze względu na lekkość i wzór materiału oraz dopasowany krój, garnitur ten jest bardziej typem sportowym! Po przyjęciu takiego założenia zastosowane w nim nietypowe dla dwurzędówek rozwiązania nie dość, że nie rażą, ale wręcz pozwalają na wyrażenie uznania dla odwagi i nieszablonowego podejścia twórców. Można mieć pewne zastrzeżenia co do kolorystyki (i kształtu kołnierzyka koszuli), ale pamiętajmy, że nasze ekrany i sztuczne światło znacznie zmieniają rzeczywistą kolorystykę.
Summa summarum, garnitur nowatorski, wpisujący się we współczesną definicję elegancji i co najważniejsze odpowiadający charakterowi właściciela.
(aby nie było za słodko to w mojej opinii spodnie mogłyby być troszeczkę dłuższe gdyż lekko poszerzone ramiona marynarki powodują, że cała sylwetka wydaje się nieco kwadratowa a dłuższa nogawka pozwoliłaby zmniejszyć ten efekt).
Pozdrawiam szczęśliwego posiadacza, Piotr.
Panie Piotrze, męską elegancją fascynuję się od prawie 7 lat, nie żyję blogiem macaroniego, jakkolwiek bardzo lubię jego wpisy i nie uważam się za sfrustrowanego czytelnika. Przeszedłem przez wszystkie formy garniturów, początkowo od obcisłej fascynacji włoskością, preppy, dojrzałym stylem brytyjskim, osiągając gdzieś po drodze obiektywizm spojrzenia i wyważony konsens.
Nie mam także biurowej perspektywy, pomimo charakteru mojej pracy, doceniam i uwielbiam odważniejsze stylizacje. Rozróżniam jakość i styl od moich osobistych preferencji, takich jak fakt, że nie założyłbym żółtego krawata pod groźbą rozstrzelania.
Gdyby do tego garnituru przyłożyć kryteria "normalnego" zamówienia, oceniłbym je gdzieś w okolicach 8/10. Ale właśnie ta niekonwencjonalność podniosła poprzeczkę i szacunek za odwagę nie powinien przeoczyć faktów. Nie wiem ile tam było sugestii klienta a ile krawca ale szereg elementów wskazanych przeze mnie uprzednio znacząco obniża ocenę garnituru.
Widziałem lepsze prace bez użycia klejonek z równie cienkich materiałów więc napisze krótko,szału nie ma.
@Anonimowy 23:26
Z tonu Pańskiej wypowiedzi wnoszę, że nie należy Pan do grona sfrustrowanych odbiorców bloga :-) Musi Pan jednak przyznać, że niektóre komentarze zasługują na taką ocenę.
Co do Pańskiej oceny garnituru to zapewne zgodzę się z nią (ale nie mam pewności czy komentarz z bloga, który Panu przypisuję należy na pewno Pana - brak cech identyfikujących autor:-)Ja także mam niewielkie uwagi - kołnierzyk koszuli złączony agrafką troszkę trąci epoką zespołu Milli Vanilli, nieznaczny misz-masz z przodu spowodowany ilością dziurek, długość spodni do tej konkretnej marynarki, bladość lica modela w zestawieniu z kolorem krawata nie tworzy w mojej opinii udanego połączenia ale zdecydowanie nie zgadzam się z opiniami wyczytanymi na forum typu: koszmar, wpadka, rozczarowanie, itd. Projekt nietypowy i wart docenienia, ale spójrzmy na niego troszkę mniej formalnym okiem. Co do Pańskiej oceny 8/10 jest ona wg mnie trafiona.
Pozdrawiam
Piotr
Jak dla mnie, jest to kolejny dowód na wyższość stylu i doświadczenia pracowni p. Turbasy - po prostu ten garnitur, a właściwie cała stylizacja, trąci - pardon my French - warszawką, komunikując: popatrz, wydałem 6, 7, 8 tysięcy (wszystko jedno ile, im więcej, tym gorzej) złotych i mogę wydać jeszcze więcej! Uważam, że to działa na szkodę szczęśliwego posiadacza garnituru, który, jak przypuszczam, nie jest pijawką budżetową, co to lubi pójść sobie do najdroższej restauracji w stolicy, zamówić najdroższe wino z karty, wypić kieliszek i ostentacyjnie pozostawić napoczętą butelkę na stole (to skądinąd autentyczna anegdota z udziałem pewnego czcigodnego posła na sejm RP). Wydaje mi się, że model, jaki posłużył za wzorzec pracowni p. Zaremby komunikował swym ubiorem coś zgoła innego: elegancję niewymuszoną, doświadczoną i dojrzałą, z lekką nutką właściwej obytym i światowym ludziom ironii. Summa summarum, nie mogę zgodzić się, by było to arcydzieło krawiectwa miarowego: garnitur wytrzymuje porównanie z najwyżej wysoką klasą garniturów, ale na pewno jeszcze daleko mu do klasy najwyższej - patrząc nań bowiem mam nieodparte wrażenie, że jest to klasyczny przykład przerostu formy nad treścią.
Uwielbiam nonszalancki sposób noszenia garnituru.
Garnitur fajny, nie widuje sie takich na naszych ulicach. Może dlatego został tak odebrany. Jedyne co bym zmienił to ramiona, moim zdaniem są zbyt ,, kwadratowe ''. Oraz stylizacja, nie ta koszula i nie ten krawat.
hej, chciałbym zada Ci pytanie- jaka mucha do granatowego garnituru na ślub? czarna? granatowa?
A kiedy pokażecie drugą osobę z tego projektu?
No to jeszcze raz, ale inaczej.
Mniej więcej od roku przestałem wchodzić na forum.bespoke.pl. Każde zetknięcie z treściami tam widniejącymi wywoływało we mnie silne uczucie zażenowania. Z jednej strony mentorski ton, kategoryczne tezy, prześmiewcze komentarze, a gdy sam wchodziłem i oglądałem "stylizację" krytyków drapałem się po głowie z myślą, że ktoś tu jest przebierańcem.
W Polsce jest trzech dobrze ubranych ludzi - Macaroni, Maciej Zaremba i partner swojej partnerki. Wszyscy panowie drużynowo wystąpili w sesji zdjęciowej do pewnego magazynu, a później publikowanej na tym blogu.
Żenuje mnie, jak ci wszyscy znawcy wypowiadają się na temat tego doskonałego garnituru. Cudownie pomyślanego, cudownie wykonanego.
Ci sami krytykujący robią zrzutki na forum, by oszczędzić na przesyłce beznadziejnie brzydkich butów, wymieniają się adresami najtańszych krawców, byle było "bispołk" i byle taniej od niegodnej Vistuli.
Chłopcy, bo nie panowie, do przesady opanowaliście umiejętność strojenia się, kupowania krawatów z allegro za 20 złotych z przesyłką i garniturów "bispołk" od krawców z Legionowa, Siedlec, Wałbrzycha i Świdnicy. Wydajecie swoje pieniądze na brzydkie ubrania i buty, zakładacie blogi i uważacie się za mędrców, a sami wyglądacie żałośnie źle. Ludzie wytykają was palcami na ulicach, a wy mówicie, że to oni nie mają pojęcia o stylu, a prawda jest taka, że jesteście przebierańcami. Myślicie, że jak włożycie poszetkę handmade to jesteście dandysami, a prawda jest taka, że do brzydkiej marynarki dodaliście poszetkę.
Od dłuższego już czasu na tym blogu pojawiają się negatywne wpisy, dyskredytujące autora i jego pomysł na siebie, a facet jest po prostu genialnie ubrany, jest wzorem, także dla mnie. Tu nie chodzi o to, że Macaroni jest dobrze ubrany, bo go na to stać. Jest świetnie ubrany, bo ma koncept! A wy w sferze konceptualnej jesteście potwornie miałcy, a tę miałkość próbujecie nadrabiać jakimiś udziwnionymi pomysłami na swoją garderobę, jakieś retro-rozwiązania, jakieś dodatki, których rówieśnicy Piłsudskiego wstydziliby się załozyć, bo już wtedy były totalnie śmieszne i dziadkowe.
Macaroni rzucił forum, które sam stworzył, bo przerodziło się w jarmark. Założyliście stowarzyszenie, które doi kasę od Zaremby, co bardzo mnie dziwi, bo moim zdaniem, Zarembie jakikolwiek związek ze stowarzyszeniem szkodzi w aspekcie wizerunkowym. Jesteście jak klub Ferrari w Wielkiej Brytanii, w którym żaden z członków nie ma Ferrari! Breloczki, czapki z daszkiem, t-shirty. Najwięksi szczęściarze być może w Ferrari siedzieli, a reszta ogląda je na zdjęciach, ale wypowiadają się, że nowe F12 jest słabe w porównaniu do F40, które było takim niesamowitym autem z duszą.
Jesteście krytykantami, którzy niczego nie potrafią stworzyć, których stylizacjami nikt się nie zachwyca. Forum i całą społeczność też wam stworzył Macaroni. Doceńcie to, bo gdyby nie on, cały czas śledzilibyście notowania giełdy i mówili, że na WIGu 20 i eurodolarze niedługo będzie odbicie, a całe życie gracie na koncie demo.
Także chłopcy, polecam wyluzować, bo już dawno przekroczyliście granicę śmieszności.
kolega wyżej się naprodukował, a żeby jego misterną twórczość zburzyć wystarczy zadać pytanie - ilu członków stowarzyszenia ma buty od kielmana lub januszkiewicza? Z tego co mi wiadomo ponad połowa.
Niejawną, ale wielce potrzebną funkcją tego bloga jest pokazanie maksymalnej zgrywy. W pozytywnym sensie. W prezentowanym zestawie nie będziemy chodzić do pracy, do kościoła ani na randkę. Bo jest to już rodzaj przebrania. Jeśli na osi ubraniowego continuum umieścimy gościa w dresie i gumowych klapkach (z prawie białymi skarpetami, rzecz jasna), po drugiej zaś takie właśnie foty pana Stacha, który jak wiemy potrafi przez godzinę polerować but aż do uzyskania mirror shine, to znacznie poszerzy się nam perspektywa. I pojawi odwaga. Gotowość do wyjścia poza korporacyjne uniformy, do nonszalancji, do łamania schematów. Projektu przedstawionego w niniejszym wpisie nie traktuję jako realnej propozycji zatem, lecz jako punkt wyznaczający nowe granice. Niech i tak będzie.
Blogger Macaroni Tomato pisze...
Drodzy czytelnicy, dostaję komentarze, które nawet jeśli są merytorycznie interesujące, nie nadają się do publikacji, bo według mnie przekraczają granice kulturalnej dyskusji. Proszę o nieatakowanie innych osób, powstrzymanie się od komentarzy ad personam.
Komentarze usunięte zostaną opublikowane jeśli ich autorzy zdecydują się je przeredagować.
16 lutego 2013 12:23
Do anonimowego członka Stowarzyszenia z 21.02 z 00:05: buty to jeden z elemntów stylu. Jesteście grupką fanatyków, co nie dojedzą, ale zamówią buty u Januszkiewicza, a chyba sporadycznie u Kielmana. Potem koniecznie fotorelacja z butem w roli głównej na kanapie, stole i podłodze. Wkrótce wielki szoł z glancowaniem. Buty wychodzą znacznie taniej niż garnitur uszyty u dobrego krawca jak Stanisława Friso u Zaremby. :)
Witam!
Bardzo ładny garnitur. Zdjęcia zrobione w bardzo ładnym otoczeniu. Osobiście mam jedno ale. Marynarka moim zdaniem jest trochę za duża w ramionach (jeden rozmiar) Pozdrawiam BB
Kolego z 5 wpisu na moim. Czyje sie obrażony bo napisałeś coś co ja chciałem napisać od dawna, i teraz nie będę pierwszy który to powiedział.
Hańba! Hańba! Hańba! Po trzykroć hańba!!!
Jest sporo prawdy w ostatnich komentarzach. Forum stało się skansenem z którego słusznie zrezygnował Macaroni. Z tego co wiem, to także Mr Vintage nie jest członkiem Stowarzyszenia, a na forum udziela się już rzadko. Szkoda, że to, co stworzył Wojtek stało się taką mizerią.
Dobrze powiedziane!
Trafiłem na tego bloga nieco przypadkiem, ale świetnie się złożyło. Wreszcie mam miejsce, w którym mogę podejrzeć jaki garnitur warto nosić i jak to robić, co równie istotne. Czekam na kolejne wpisy.
Mam podobnie wrażenia odnośnie forum bespoke. Już prawie tam nie zaglądam. Stało się ono moim zdaniem miejscem gromadzącym nuworyszy.
Zgadzam się w pełni z komentarzami, że forum bespoke stało się wzajemnym towarzystwem pseudomędrców, którym się tylko coś wydaje. Ciągłe wychwalanie butów od Duranca tylko dlatego, że to "bispołk" ale "budżetowy", a tak naprawdę to są to paskudne buty, dużo odbiegające od angielskich sieciówek. Co innego Kielman czy Januszkiewicz. A w dziale CMDNS brak jakichkolwiek stylizacji choć w 10% nawiązujących do stylizacji Stacha czy Macaroniego. Wiekszość oparta na seconhandach lub sieciówkach pokroju H&M czy Massimo Dutti. Ale wzajemne pochwały i uwielbienia są. Nie widziałem tak kogoś w garniturze od Gest Mody, Zaremby czy Turbasy.
A co ma wspólnego elegancja z zasobnością portfela? Czy nie można ubrać się elegancko i gustownie, nawiązując do najnowszego wpisu na blogu, w sieciówkach?
Zgadzam się że krytykować jest łatwo, szczególnie gdy się jest anonimowym. Komentarze typu guzik mógłby być niżej, kolor ok, ale odcień nie ten jest denerwujące. Ale nie dyskwalifikumy elegancji w skromniejszym finansowo wydaniu.
Ubiór i wiele innych aspektów życia są pochodną zamożności społeczeństwa a nie każdy kto "ma" chce się pokazać w Internecie.
Niestety, to nie moja bajka - ani garnitur dwurzędowy, ani to, co widzę na zdjęciach jeśli chodzi o jego wykonanie...
Uszyłem kiedyś garnitur w pracowni Zaremby, ale byłem bardzo zawiedziony, bo miał być lekki i nowoczesny, a wyszedł sztywny, ciężki i stylowo z minionej epoki...
To było już ładnych parę lat temu, kiedy "za ladą" stała bodajże mama p. Macieja, a kwestie czysto krawieckie ustalałem z dwoma b. zaawansowanymi wiekowo panami.
Zraziłem się i więcej tam nic nie uszyłem, chociaż po zmianie krojczego może warto rozważyć wizytę...
Tak w ogóle, to było moje drugie nieudane podejście do krawiectwa miarowego, bo pierwszą nieudaną próbę miałem z p. Kierepką, który na moje krytyczne uwagi odnośnie do uszytego garnituru z rozbrajającą szczerością stwierdził, że się trochę "pogubił" i nie za bardzo można to poprawić (sic!).
Wreszcie trafiłem na p. Józefa Błońskiego, któremu jestem wierny do dziś i bardzo zadowolony z jego pracy.
Widziałem garnitur Stanisława (czy raczej Stanisława w garniturze) na żywo parę dni temu i konstrukcja oraz proporcje marynarki wyglądają zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach.
W ogóle nie widać, aby ramiona były zbyt szerokie, a położenie guzików nie budzi aż takich kontrowersji.
Być może marynarka została lekko poprawiona u Zaremby, aby osiągnąć lepszy efekt.
Szczerze?
Mam mieszane uczucia.
Po pierwsze stylizacja:
Kolega w tym garniturze wyglada jak Sylwek Stallone w Tango i Cash (a Sylwek do najlepiej ubranych nie wyglada) i tyle w temacie.
Kolega ma za szerokie biodra i za krotkie nogi na takie spodnie, niestety to jest nietrafione. Strasznie skrocone nogi... moze jestem nieco uczulony na tym punkcie, bo mam ten sam problem, ale lepiej wiedziec niz pozniej zle wygladac. Marynarka moglaby byc troszke krotka, wydluzylaby nogi... Marszczenia? Jejku, zdarzaja sie, to wystarczy przeprasowac i po klopocie.
Adam
Prześlij komentarz